Recenzje

fot. Jarek Pępkowski fot. Jarek Pępkowski 
„…Wykonanie Pełecha jest bezbłędne. … a jego interpretacje są wnikliwe, subtelne i zniewalająco rytmiczne…” - Paul Fowles – Classical Guitar Magazine

„…Zachwycająca jest łatwość i precyzja, z jaką Pełech wykonuje odległe stylistycznie utwory. Wdzięk, subtelność, dbałość o artykulację i wyczulenie na detale to największe zalety tego gitarzysty.” - Jacek Hawryluk – Ruch Muzyczny

„Krzysztof Pełech jest wielkim artystą o błyskotliwej technice, wyczuciu muzycznym i zrozumieniu wszystkiego co gra.” - Jorge Morel

„…wykonanie doskonałe, wysmakowane, precyzyjne… byłem urzeczony wrażliwością i maestrią Krzysztofa Pełecha.” – Kazimierz Rozbicki – Głos Pomorza

„Umiejętność żonglowania nastrojem i płynne łączenie różnych technik gitarowych to rzeczy, które Pełech opanował do perfekcji… to pokaz wrażliwości, swobody gry, wyrafinowanej artykulacji i dbałości o każdy dźwięk…” - Rafał Zieliński – Gazeta Wyborcza

 

Krzysztof Pełech – „Not Alone” – Recenzje

„Muzyka klasyczna, latynoska, jazz, gitarowy fingerstyle i hip-hop – tak brzmi nowa płyta Krzysztofa Pełecha, wrocławskiego gitarzysty… klasycznego. „Not Alone” nie pozostawia wątpliwości, że muzyka nie ma granic.

(…) Pisanie o poziomie wykonawczym w wypadku tej płyty ograniczyć należy do stwierdzenia, że chyba pod tym względem lepiej być nie mogło. Po pierwsze – wykształcony klasycznie muzyk, dla którego diabeł tkwi w szczegółach, nie przepuściłby rzeczy słabej. Po drugie – zaproszeni przez niego goście prezentują naprawdę górną półkę polskiej i światowej muzyki. Oni, razem i osobno, po prostu nie potrafią zagrać źle, brzydkim dźwiękiem czy nierówno. To się musi zgadzać i się zgadza.

Goście, goście

Potrafią za to ponieść nas muzyką, jak pianista Kuba Płużek w otwierającym płytę utworze „Soledad”, czy wręcz zaprowadzić w rejony zupełnie niespodziewane, jak mistrz fingerstyle’u Tommy Emmanuel w sambie „Danza Brasilera” Jorge Morela. Umieją też odświeżyć i podać na nowo znane już tematy, jak Joscho Stephan „Libertango” Astora Piazzoll (osobne brawa dla skrzypka Sebastiana Reimanna) czy jazzman Marek Napiórkowski „Arię” Milana Tesa a. Duet Pełecha z ikoną flamenco Carlosem Pinaną w „Asturias” Isaaca Albéniza jest nieprzeciętny, podobnie jak klimat, jaki muzyk zbudował wraz z Napiórkowskim w „Cavatinie” Stanleya Myersa. W ciepłą bossa novy przenosi nas „Dom bez ciebie” wykonywany przez wokalistkę Natalię Grosiak, czyli nowa wersja piosenki „Nada” argentyńskiego kompozytora Joségo Damesa.

Miła dla ucha mieszanka gitarowej elegancji i kobiecej delikatności, przeciwległy biegun dla „Karuzeli życia”, utworu rapera L.U.C-a, w którym gościnnie zagrał Pełech. Połączenie muzyki klasycznej i hip-hopu? Można!” - Rafał Zieliński  gazeta.pl


„…Otwierające „Soledad” to piękne tango autorstwa Marka Wińskiego. Intro, niczym ścieżka dźwiękowa Gustava Santaolalla przechodzi w miły, akustyczny utwór. Delikatne dźwięki gitary wspiera grający na pianinie, prawdziwe odkrycie V-Records, Kuba Płużek. Dalsza podróż przez album jest równie przyjemna. Samba „Danza Brasilera” zawiera w sobie nieziemską dawkę doskonałego groove’u gitarowego i popisów Tommy’ego Emmanuela – geniusza fingerstyle. Bardzo podobają mi się także dwa utwory, w których Pełechowi towarzyszy Marek Napiórkowski – „Aria” i niezwykle emocjonalne, wspaniałe „Cavatina” z Łowcy Jeleni. Szczególnie ten drugi to prawdziwa perełka, pełna gitarowego mistrzostwa. Niesamowita technika, wyczucie i styl. Dobrze słucha się też „Miss You Like Crazy” i „Teu Sorriso” – każdy ma w sobie odpowiednią dawkę gitarowych brzmień.

(…) Not Alone zawiera dwa utwory wokalne, które, w moim odczuciu, są prawdziwymi gwiazdami albumu. Najpierw „Dom bez ciebie”, gdzie do brzmienia gitary Pełecha dołącza głos Natalii Grosiak. Delikatny wokal, niczym kołysanka wycisza, uspokaja… Robi się bardzo poetycko, klimatycznie, a aranż utworu sprawia, że od głośnika trudno się oderwać. Na drugiej półkuli jest alternatywny, zwariowany L.U.C. – na pewno najbardziej zaskakujący gość na płycie. Muzyka połączył swój abstrakcyjny rap z gitarowym akompaniamentem i stworzył utwór niezwykły. Chociażby dla tego momentu warto się z płytą zapoznać.

…już po kilku minutach wiemy, że obcujemy z gitarzystą klasy światowej. Doskonała technika i umiejętne tworzenie klimatu to dwa największe atuty Krzysztofa Pełecha. A do tego nie zapominajmy o kilku utworach, które są naprawdę godne podziwu. „Cavatina”, „O karuzeli życia” i „Dom bez ciebie” – tego trzeba posłuchać!” - Konrad Siwiński www.artrock.pl


„…Trzeba przyznać, iż poza niewątpliwym kunsztem lidera projektu ”Not Alone”, trudno nie zachwycić się wirtuozerią gości zaproszonych do poszczególnych nagrań. Tak jest choćby w trakcie olśniewającego ”Danza Brasiliera”, kiedy trudno nie wyjść ze zdumienia słysząc co ze strunami wyprawia Tommy Emmanuel.

Nie można ”przejść obojętnie” obok świetnej interpretacji ”Libertango”, o której ostatecznym kształcie w dużej mierze decyduje poza wirtuozerią gitarzystów: Krzysztofa Pełecha i Joscho Stephana, także kreujący wyjątkowe partie skrzypiec Sebastian Reimann i świetnie swingujący przy kontrabasie Volker Kamp.
Na albumie znalazły się dwa duety Pełecha z Markiem Napiórkowskim, udowadniające iż obaj gitarzyści, mimo iż dysponujący zupełnie inną techniką, dzięki wyjątkowej intuicji i wzajemnemu zrozumieniu w doskonały sposób odnajdują wspólny mianownik. Obaj wirtuozi zdawać by się mogło, odległych światów muzycznych, ”na warsztat wzięli” klasyczny utwór czeskiego kompozytora „Aria”, oraz słynną ”Cavatinę” Stanley’a Myersa, podczas której środkowej części, jazzowa dusza Napiórkowskiego w większym stopniu zaznacza swój charakter.
Olśniewa dynamiką i temperamentem ”Asturias” hiszpańskiego kompozytora przełomu XIX i XX wieku, Isaaca Albenitza. Interpretacja tego klasycznego utworu flamenco to niewątpliwie jedna z najjaśniejszych perełek na tej płycie…” - Robert Ratajczak longplayrecenzje.blox.pl


„…Jak widać Krzysztof Pełech potrafi swym klasycznym brzmieniem połączyć talenty wspaniałych ludzi w jeden album.

Słucha się tej muzyki niezwykle przyjemnie i na pewno trafi ona do szerokiego grona odbiorców. Myślę, że takiej płyty nie powstydził by się sam Al Di Meola.” - Milena Fabicka JazzPRESS


„…Otwiera ją współczesna kompozycja w rytmie tanga „Soledad” Marka Wińskiego, nagrana z nim samym przy elektronicznych klawiaturach i z młodym pianistą jazzowym Kubą Płużkiem. Akordy gitary Pełecha wybijają się ponad elektroniczne tło, jego gra jest pełna niuansów, subtelna i dynamiczna zarazem.
W „Danza Brasilera” prowadzi mistrzowski dialog ze sławnym Australijczykiem Tommym Emmanuelem. Tajemniczo zabrzmiało „Libertango” Astora Piazzolli, aż prosi się, by zatańczyć przy tak wyrafinowanym akompaniamencie. Dwa utwory nagrał ze znakomitym gitarzystą jazzowym Markiem Napiórkowskim.
Nastrojowa „Aria” kojarzy mi się z upalnym popołudniem gdzieś nad Adriatykiem. Temat z filmu „Łowca jeleni” jest przesycony melancholią. W świat flamenco przeniesie nas ekspresyjna kompozycja „Asturias” Isaaca Albeniza. Krzysztof Pełech stworzył znakomite trio z Hiszpanami: gitarzystą Carlosem Pinaną i grającym na pudle cajón Miguelem Orengo. Świetny gitarowy album.” - Marek Dusza  audio.com.pl

2014 ARTE Barbara Pełech. All Rights Reserved